Chrześcijanie i polityka

   Czym jest polityka? Czy tylko brudną grą interesów? A jeżeli tak, czy chrześcijanie powinni brać czynny udział w walce o władzę i o sposób jej sprawowania? Czy polityka może być czymś więcej? Czy może mieć cele szlachetne i budujące? Na te i wiele innych podobnych pytań starał się odpowiedzieć ks. dr hab. Bogusław Drożdż (profesor PWT we Wrocławiu) w wykładzie pt. „Odpowiedzialność chrześcijan za politykę”, jaki pod koniec września br. wygłosił dla Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy. Wykład nie tylko wyjaśniał czym jest polityka w nauczaniu społecznym Kościoła, ale też wskazywał – przez wyraz odpowiedzialność w tytule – na konieczność udziału chrześcijan w życiu politycznym. Bo przecież tylko wtedy można brać za coś odpowiedzialność, kiedy się w tym uczestniczy.

Instrument

   Obecnie dominują trzy określenia polityki. Pierwsze związane jest ze znaczeniem ekonomicznym. W takim ujęciu jest ona kontrolowana i prowadzona przez kapitał oraz daleka jest od stawianych wymagań normatywno-moralnych. Drugie wskazuje na wartości narodowe. W tym znaczeniu jest ona sztuką wprowadzania w życie wartości podstawowych, związanych z historią i kulturą danego narodu. Władza polityczna tworzy się na ich bazie i zależy od akceptacji społecznej. Trzecie wprowadza korektę do dwóch wyżej wspomnianych, gdyż zakłada uznanie fundamentalnych wartości społeczno-politycznych związanych z osobą, jej godnością i prawami. Polityka nie może być tylko sztuką rządzenia. Jej cele muszą wychodzić od prawdy o człowieku i zmierzać do jego dobra. Nie jest ona zatem sztuką dla sztuki. Jest w tym znaczeniu instrumentem urzeczywistniania ważnych wartości społecznych.

Dobro wspólne

   Nauczanie społeczne Kościoła mówi o polityce w podwójnym znaczeniu. Szersze jej znaczenie wiąże z godnością i podstawowymi prawami człowieka, dobrem wspólnym oraz sprawiedliwością społeczną. Ten rodzaj polityki nie jest wyłącznym dążeniem do władzy, lecz odpowiedzialną służbą każdemu człowiekowi w społeczeństwie i przez społeczeństwo, który Jan Paweł II nazywa „roztropną troską o dobro wspólne”. Drugie znaczenie wiąże się z zaangażowaniem politycznym, rozumianym jako podejmowanie decyzji, formułowanie programów, prowadzenie kampanii w organach przedstawicielskich, sprawowanie władzy. Również polityka w tym znaczeniu ma być prowadzona w duchu roztropnej troski o dobro wspólne. Powinna być domeną ludzi świeckich, którzy winni ją uprawiać w ramach sprawiedliwych praw i instytucji stworzonych przez społeczność ziemską, której są członkami. W centrum każdego dobra wspólnego stoi osoba ludzka. Jan XXIII argumentował, że skoro każdy z ludzi posiada ciało, a zwłaszcza nieśmiertelną duszę, nie może w życiu doczesnym ani zaspokoić swoich potrzeb, ani osiągnąć doskonałego szczęścia. Dlatego winien dążyć do dobra wspólnego za pomocą metod i środków takiego rodzaju, które nie tylko nie przeszkadzałyby wiecznemu zbawieniu, ale dopomagały w jego osiągnięciu. Dobro wspólne nie może być jednak traktowane jako cel sam w sobie. Jego sens ukazuje się w służbie człowiekowi. Można w tym znaczeniu mówić o nadrzędnej wartości dobra wspólnego w stosunku do innych cząstkowych dóbr porządku doczesnego. Treść dobra wspólnego winna zakładać redystrybucję, a więc możliwość rozdania i pomnożenia tego dobra w celu doskonalenia każdej osoby ludzkiej. Dobro wspólne tworzy czynnik integrujący społeczność ludzką. Daje on szansę stworzenia prawdziwie ludzkiej rodziny. W ten sposób rozumiane dobro wspólne rozciąga się od elementarnych potrzeb, gwarantujących minimum egzystencji, po doskonałość Dobra najwyższego, jakim jest Bóg.

Władza

   Św. Tomasz mówi, że „najważniejszym, najdoskonalszym przedmiotem intelektu kontemplacyjnego jest Bóg, a najwspanialszym dziełem do dokonania jest życie zbiorowe”. To „życie zbiorowe” w społeczności państwowej osiąga swoją doskonałość. Jednak, aby na skutek upierania się każdego przy swoim nie rozpadło się potrzebuje władzy. Dobro wspólne, które jest racją istnienia społeczności państwowej jest też racją istnienia władzy. Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes (1965) stwierdza, że władza dla wspólnoty politycznej jest niezbędna z racji dobra wspólnego. Jest ona konieczna, ponieważ wszystkich obywateli kieruje ku dobru wspólnemu. Ma to czynić nie w sposób tyrański i mechaniczny, ale przede wszystkim jako siła moralna, oparta na wolności i świadoma ciężaru przyjętych obowiązków. Jej podstawowym atrybutem jest siła moralna, która wynika z personalistycznego aspektu dobra wspólnego. Władza wybrana przez społeczeństwo oddziałuje na nie moralnie, czyli zobowiązuje w sumieniu tylko wtedy, gdy uczestniczy we władzy Boga. Dzieje się tak wtedy, gdy spełnia ona trzy podstawowe warunki. Jest to władza legalna, czyli powołana w sposób odpowiadający naturze ludzkiej, która musi być akceptowana przez podwładnych, chociażby milcząco. Władza znajduje swoją podstawę w prawie naturalnym i jej działalność winna być zgodna z tym prawem. Działa ona w granicach swoich kompetencji, czyli w granicach dobra wspólnego. Ci, którzy działają w imieniu państwa, mogą tylko wtedy zobowiązywać ludzi do czegoś w sumieniu, jeśli ich władza jest związana z władzą Boga i w niej uczestniczy. Władza państwowa ma charakter najwyższy, co oznacza, że obarczona jest największą odpowiedzialnością za dobro wspólne. Nie może to być jednak władza absolutna i totalitarna. Jest to władza niezależna i suwerenna.

Chrześcijańskie kryteria

   Próbuje się utrwalić pogląd, że w państwach demokratycznych udział chrześcijan w polityce nie jest konieczny. Wspiera się go takimi hasłami jak „polityka jest brudna”, czy „Kościół nie ma prawa mieszać się do polityki”. Jednak chrześcijanin nie powinien uchylać się od pracy w „winnicy” życia politycznego. Wymaga tego prawo miłości Boga i bliźniego, o którego należy zadbać. Z drugiej strony należy zadbać o poszanowanie podstawowych wartości w polityce, brak których może poważnie szkodzić utrzymaniu i rozwojowi całego społeczeństwa. Jest to jednocześnie branie odpowiedzialności za prawdę w życiu społecznym. Można wyróżnić kilka kryteriów udziału katolików w życiu politycznym. Pierwszym z nich jest spójność posługi politycznej chrześcijanina z wartościami Ewangelii. Drugim jest trwałe odwoływanie się do zasad antropologii chrześcijańskiej, u której podstaw znajduje się Chrystus objawiający człowieka doskonałego. Trzecie kryterium dotyczy uznania, że polityka posiada charakter świecki. Oznacza to, że z woli Stwórcy posiada ona własną tożsamość, która decyduje o jej słusznej autonomii. Kryterium świeckości polityki należy rozpatrywać także w kontekście relacji zachodzących między Kościołem i państwem. Nauczanie Kościoła odrzuca zasady teokracji przez poddanie państwa władzy kościelnej. Nie akceptuje też cezaropapizmu, czyli podporządkowania Kościoła władzy świeckiej. Kościół potępia też doktrynę neutralności państwa głoszoną przez jego liberalne władze. Traktują one Kościół katolicki oraz inne wyznania religijne jako wolne stowarzyszenia. Błąd tej doktryny polega na tym, że odrywa się porządek moralny od nadprzyrodzonego. Uderza to w moralne kompetencje Kościoła, dotyczące życia publicznego. Ostatnim kryterium udziału katolików w życiu politycznym jest odpowiedzialność za własne decyzje. Wiara, stojąca u podstaw ich chrześcijańskiej tożsamości, na pewno nie zastępuje politycznej kompetencji. Każdy chrześcijanin musi ją zdobywać, ucząc się i działając tak, aby podejmować kompetentnie słuszne wybory.

Uczestnictwo w polityce

   Udział katolików świeckich w życiu publicznym przybiera różne formy. Od obecności, przez aktywizm aż do formy uczestnictwa. Obecność w życiu publicznym oznacza minimalne zaangażowanie obywatela. Będąc pasywny, prawie nie reaguje on na bodźce polityczne, nie interesuje się polityką i nic nie robi, aby to zmienić. Dobro wspólne jest mało dostrzegane w tej formie. Forma aktywizmu znamionuje tych chrześcijan, którzy czynnie uczestniczą w partiach politycznych i w stowarzyszeniach. Ich aktywność przekłada się na społeczne reakcje podejmowane jako odpowiedź na decyzje władzy. Model uczestnictwa reprezentują natomiast ci katolicy, którzy bezpośrednio biorą udział w decyzjach politycznych. Dla większości obywateli takie uczestnictwo jest poważnie ograniczone. Odnośnie uczestnictwa chrześcijan w partiach politycznych wykładowca zauważył, że katolik nie może należeć do partii, które programowo występują przeciw wierze i moralności chrześcijańskiej. Warto zauważyć, że długa i ciekawa dyskusja po wykładzie też była formą zaangażowania politycznego. Jej walorem był fakt, że wzięli w niej udział parlamentarzyści oraz przedstawiciele miejscowego samorządu, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami w kontekście wymagań wiary w tym zakresie. Świadczy to o tym, że do tematu spotkania trzeba często powracać, a obowiązki i odpowiedzialność chrześcijan w polityce trzeba stale aktualizować.

■ Adam Maksymowicz – artykuł napisany dla tygodnika Niedziela

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl