Szukanie prawdy

   Na majowe spotkanie Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy zaproszony został ks. dr hab. Bogusław Drożdż. W kaplicy Zakonu Braci Mniejszych przy ul. Macieja Rataja 23 odprawił on Mszę św. w intencji zwycięstwa wartości chrześcijańskich nad szerzącym się w Polsce i Europie współczesnym pogaństwem. Wygłosił też homilię, a po Mszy św. odczyt pt. „Chrześcijanie wobec kulturowo-cywilizacyjnych wyzwań współczesności”. Jest to kapłan niezwykły. Licznych jego funkcji kościelnych oraz publikowanych prac naukowych nie sposób tu wymienić, gdyż zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Z tych najważniejszych funkcji trzeba odnotować stanowisko sekretarza generalnego I Synodu Diecezji Legnickiej, dyrektora Biblioteki Wyższego Seminarium Duchownego w Legnicy i redaktora naczelnego czasopisma „Perspectiva” poświęconego legnickim studiom teologiczno-historycznym. Jego szerokie zainteresowania skupiają się wokół teologii praktycznej i katolickiej nauki społecznej. W tej ostatniej dziedzinie jest on kontynuatorem wrocławskiej szkoły ks. prof. Józefa Majki, ks. prof. Jana Kruciny i ks. prof. Piotra Niteckiego. Z zakresu tej problematyki wydał on monumentalne dzieło pt. „Posługa społeczna Kościoła. Studium pastoralne w świetle nauczania współczesnego Kościoła” (Biblioteka Diecezji Legnickiej, Legnica 2009). We wspomnianym odczycie ks. dr Bogusław Drożdż przedstawił wiele problemów.

Prawda

   Jej współczesne rozumienie nawiązuje do pogaństwa i w ten sposób staje się antykulturą. To, co powinno być odniesione do Boga zamieniane jest w nicość. Początkiem tych rozważań są słowa św. Pawła z listu do Efezjan (Ef 6,13-18): „Dlatego przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście się zdołali się przeciwstawić w dzień zły i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszelkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże – wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!”. W kulturze naszej spotykamy się z tym, co nie jest prawdą. Kościół ukazuje prawdę o Bogu i świecie. Człowiek nie jest właścicielem prawdy, ale jej uczestnikiem, przez stałe jej poszukiwanie. Ta postawa szukania jest bardzo ważna. Trzeba się otworzyć na prawdę i jej poszukiwanie. Trzeba jej szukać, przyjmować ją i uczestniczyć w prawdzie. Trzeba zachować postawę otwartą, różną od idealisty. Dlatego, gdyż ideolog wie, jaka jest prawda. Jest to podstawa laicyzmu, która prowadzi do sekularyzacji, czyli wypłukiwania wartości chrześcijańskich z kultury. Ateizm głosi: wiem, że Boga nie ma. Jest to uszczerbek w ludzkim myśleniu, ponieważ nie wie on nawet, co jest za ścianą. Nie wie, co będzie jutro, a wie, że Boga nie ma. Ta postawa ideologiczna niszczy kulturę. Ateizm jest zamknięty na argumenty i inne przesłanki, które mogłyby ukazać, że jest inaczej. Chrześcijanin nie mówi: wiem. Potwierdza on istnienie tajemnicy, poza którą można zobaczyć Boga. Potrzebuje on w tym pośrednika, którym jest szukanie prawdy, która kojarzona jest z Bogiem. Prawda ta ma charakter absolutny. Oznacza to, że nie jestem właścicielem prawdy. Ateiści uważają, że znają prawdę, porównując ją z rzeczywistością oceniają, że jest ona kiepska. Dlatego usiłują ją zmienić według swoich wyobrażeń. To przekonanie leży u podstaw wszystkich ruchów rewolucyjnych. Wiemy jak jest i co trzeba zrobić, aby było inaczej. Zdobywamy władzę i zmieniamy otaczający nas świat. To są niebezpieczeństwa związane z postawą: wiem. Rodzą one laicki fanatyzm i fundamentalizm.

Relatywizm

   Nie uczestniczy on w poszukiwaniu prawdy. Nie zachowuje postawy ucznia. W ten sposób wpada w sidła nihilizmu, który rodzi relatywizm. Czyli każdy ma swoją prawdę, swoją ścieżkę życia. Relatywizm kieruje się uczuciami i emocjami. Dziś emocje są takie, a jutro inne. Buduje on swoje przekonania na przyjemnościach oraz dyscyplinie. Zamiast szkoły woli koszary. Na przykład ciągle się leczy. Dlaczego? Bo stale jest chory! Jednak rozum stanowi podstawę dobrych wyborów. Potrafi on głosić prawdę, którą ludzie jednak przyjmują niechętnie. Wolą fundamentalizm, który nie wymaga żadnego zastanowienia się. Jest wygodny. Fundamentaliści dostając władzę tworzą totalitaryzm. Dlatego kosmopolita patriotę nazywa faszystą. Natomiast rozum w ocenie tych postaw szuka umiaru i złotego środka, podczas gdy relatywizm głosi skrajności. Relatywista głosi tolerancję i postęp, a w rzeczywistości postępuje całkowicie odwrotnie twierdząc, że każdy ma swoją prawdę. Każdy ma swoją prywatną religię i poglądy. Łącząc się z innymi zaczyna głosić swoją prawdę polityczną, czyli partyjną, tworząc totalitaryzm. Szukając prawdy człowiek odkrywa normy prawa naturalnego. W oparciu o nie można zbudować demokrację, która szuka człowieka najsłabszego, niedołężnego. Wspierając go, całe społeczeństwo czyni się przez to lepsze i zdrowsze. To nie jest demokracja obywatelska. Mamy być świadkami prawdy, nad którą człowiek nie panuje, a prawda go wyzwoli. On jest droga prawdą i życiem. Zaprzeczenie temu rodzi fanatyzm i relatywizm.

Legalizm

   Jest kolejnym poważnym zagrożeniem dla kultury. Usiłuje on wszystko opisać przy pomocy prawa. Jego wyrazem jest popularne powiedzenie, że: „co nie jest zabronione jest dozwolone”. Litera prawa ma być przestrzegana. Co jednak dzieje się z duchem prawa? Dlaczego z niego zrezygnowano? Zgodnie z literą prawa wysyła się wezwanie do zapłacenia 50 groszy listem, który kosztuje 2,50 zł. Skazuje się kogoś za kradzież batonika wartości 3,00 zł, a proces i procedura jego ukarania kosztuje 3.000,00 zł. Duchem prawa jest jego moralność, która kojarzy się z sumieniem, z wezwaniem do czynienia dobra i unikania zła. Duch prawa ma zapewnić, aby prawo było sprawiedliwe. Rezygnując z ducha prawa, przenosi się wszystkie wynikające z tego skutki na demokrację. Już starożytni zauważyli ten dysonans między demokracją a moralnością i sprawiedliwością. Demokracja nakazuje głosować nie zgodnie z sumieniem i poczuciem sprawiedliwości, ale zgodnie z interesem osobistym, partyjnym, środowiskowym itp. Legalizm pragnie wszystko opisać przy pomocy prawa. Dobrze robisz, jeżeli czynisz to, na co zezwala ci legalizm. Jednocześnie legalizm ten tworzą najsilniejsi, którzy rozpychając się uchwalają to, co dla nich jest najkorzystniejsze. W tym systemie duch prawa i moralności nie funkcjonuje. Wobec jawnie stronniczego i niesprawiedliwego prawa opartego na zasadzie legalizmu człowiek zaczyna je lekceważyć. Przede wszystkim, dlatego że w żaden sposób nie jest w stanie opanować i zrozumieć nawału stale pojawiających się nowych przepisów, ustaw, dekretów i paragrafów. W ten sposób legalizm rodzi anarchizm. Nie mając możliwości poznania tego prawa każdy czyni, tak jak uważa i jak mu wygodnie. Powstaje bezwład i bezprawie. Człowiek żyje, tak jakby tych przepisów i tego prawa w ogóle nie było. Coś złego dzieje się z tym prawem, według którego ani instytucja, ani człowiek nie stają się lepsi.

Etyka zawodowa

   W demokratycznych państwach na ogół każdy zawód ma swoją etykę, np. etyka lekarzy, nauczycieli, prawników. Tak naprawdę nie mają one jednak nic wspólnego z jakąkolwiek etyką. Owszem wskazują one, co należy czynić, aby być człowiekiem kulturalnym. Etyka z definicji uczy jak człowiek ma być dobrym i coraz lepszym. Stąd legalizm tworzy etyki, które w świetle dobra i prawa naturalnego nikogo nie poprawiają, uprawomocniając legalizm. W ten sposób tonący chwyta się brzytwy. Nic nie trzeba zmieniać, tylko przepisy! Jest to pozytywizm prawny związany z oświeceniem, które niczego nie oświeciło, ale zaciemniło. Człowiek zakrył światło nadprzyrodzone – absolutną prawdę, która jest Bogiem.

Wycofać się z egoizmu

   Podczas długiej dyskusji padło wiele pytań, poruszono też kilka dalszych fundamentalnych zagadnień. Jednym z nich jest problem egoizmu, który prowadzi do utraty nadziei, który staje się pychą. Powstaje on na skutek nierządu z własną myślą, która nie oddaje czci Bogu. Pycha prowadzi człowieka do rozkładu. Elementem egoizmu jest ubóstwianie własnej myśli. Egoista nikogo nie słucha, co wielu ludzi zauważa mówiąc: ty mnie nie słuchasz. Egoista na ogół nie argumentuje, lecz krzyczy. To ujawnia słabość jego wiary. Stale stawia on pytanie: dlaczego? Nie szuka odpowiedzi w miłosierdziu Bożym, które ukazał Pan Jezus Faustynie Kowalskiej w słowach: „Jezu ufam Tobie”. Pytanie dlaczego jest pytaniem rozpaczy. Odpowiedzią na nie jest: „Bądź wola Twoja”.

■ Adam Maksymowicz – "Niedziela" nr 38 z dnia 19.09.2010 r.

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl