Senator o wyborach

[image]    Legnicki senator przedstawił meandry aktualnej polityki w Polsce. Argumentami, które już jednak gdzieś padły.

   Termin spotkania był planowany od początku tego roku, jeszcze przed katastrofą pod Smoleńskiem i wyznaczeniem przyspieszonych wyborów prezydenckich. Fakt ten trzeba przypomnieć przed rozpoczęciem relacji ze spotkania z senatorem PiS Witoldem Lechem Idczakiem, do którego doszło 17 czerwca w Duszpasterstwie Ludzi Pracy. Prelegent przedstawił referat pt. „Polska przed wyborami prezydenckimi” na 3 dni przed nimi.

   Idczak rozpoczął od nakreślenia sytuacji, w której obecnieznajduje się kraj. Zarzucił rządzącej partii niszczenie polskiej polityki wschodniej, nieumiejętność znalezienia się na styku interesów Rosji i Niemiec, a także nieudolne działania w polityce unijnej.

   – W Polsce cieszymy się, że minął kryzys finansowy, kiedy powinniśmy przygotowywać się na nadejście jego drugiej i trzeciej fali – uważa polityk. – Tymczasem wydawanie pieniędzy z publicznej kasy jest nieracjonalne i oparte na kluczu partyjnym. Wsparcie finansowe rządu otrzymują te samorządy, w których rządzi PO – zarzucał Idczak.

   Zarysowany obraz Polski i oskarżenia przeciwników politycznych o zawłaszczanie władzy, chęć kontroli służb specjalnych, wprowadzenia zmian w Konstytucji RP były podobne do tych, które wysuwali jego przeciwnicy polityczni dwa lata wcześniej, lecz pod adresem PiS. Ogólne przesłanie wykładu wskazywało rządzących jako partię idącą po pełnię władzy tak, aby móc wprowadzić niedemokratyczny ustrój.

   – Decyzja należy do państwa, ale wybory prezydenckie i wybór innego kandydata niż proponowany przez rządzących może przywrócić równowagę w polskiej polityce – argumentował Witold Idczak.


■ Jędrzej Rams - Gość Niedzielny nr 25/247 z dnia 27.06.2010 r.

(c) 2006-2017 http://www.dlp90.pl