Książę Henryk Pobożny – męczennik za wiarę

Wstęp

   Podczas VI Sesji Plenarnej I Synodu Diecezji Legnickiej z 27 marca 2010 r. zgłoszony został na ręce Biskupa Legnickiego Stefana Cichego wniosek Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90 w Legnicy o wszczęcie przygotowań zmierzających do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Henryka II Pobożnego i jego małżonki księżnej Anny.
   Odpowiedzią Biskupa było powołanie, w maju 2011 r., Zespołu Historycznego do zbadania i rozpoznania męczeńskiej śmierci księcia Henryka Pobożnego oraz heroiczności cnót jego czcigodnej małżonki księżnej Anny, jak również otaczającego ich kultu. Następnie Biskup Legnicki – po otrzymaniu stanowiska Zespołu Historycznego, że zachodzą uzasadnione przesłanki do uznania Henryka Pobożnego za męczennika oraz akceptacji heroiczności cnót księżnej Anny – postanowił, w kwietniu 2013 r., że wystąpi do Konferencji Episkopatu Polski o nihil obstat na rozpoczęcie procedury wyniesienia do chwały ołtarzy księcia Henryka II Pobożnego, jako męczennika za wiarę. Z uwagi jednak na chorobę w ostatnim roku sprawowania posługi Pasterza Diecezji Legnickiej nie zdążył tego uczynić.
   Jego następca, ks. bp prof. dr hab. Zbigniew Kiernikowski, kontynuuje te starania. Dekretem z 19 marca 2015 r. powołał Zespół Diecezjalny do spraw przygotowania procesu beatyfikacyjnego księcia Henryka II Pobożnego. Uczynił to, jak napisał w części wstępnej dekretu: „W odpowiedzi na prośby wiernych duchownych i świeckich Diecezji Legnickiej oraz w nawiązaniu do wniosków wypracowanych przez Zespół Historyczny”. Dziewięcioosobowemu Zespołowi Diecezjalnemu przewodniczy ks. bp dr Stefan Cichy – jako delegat Biskupa Legnickiego. W jego skład wchodzą ponadto: ks. dr Sławomir Kowalski – sekretarz, ks. prof. dr hab. Stanisław Araszczuk – liturgista, ks. dr hab. Bogusław Drozdż prof. PWT – teolog, ks. dr Piotr Kot – biblista, ks. dr Mariusz Majewski – liturgista, dr Wacław Szetelnicki – historyk, dr Anna Sutowicz – historyk i ja – prawnik.
   Moje wystąpienie będzie zawierało dodatkowe, w zasadzie niepodnoszone dotychczas argumenty, potwierdzające zasadność stanowiska, że książę Henryk zginął śmiercią męczeńską za wiarę Chrystusową. Przedstawię także rozważania, z których wynika, że Kościół katolicki uznał już księcia za męczennika za wiarę. Wspomnę też, że podczas Bitwy pod Legnicą w 1241 roku narodziła się idea Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Na zakończenie powiem dlaczego warto zajmować się w czasach współczesnych postaciami Henryka Pobożnego i jego małżonki oraz o żywym zainteresowaniu tematyką im poświęconą.

Nieznana historia

   W 1965 r. został ujawniony w Nowym Jorku łacińskojęzyczny tekst traktatu C. de Bridia Historia Tartarorum (Historia Tatarów). Wersja polska traktatu została opublikowana w książkach: Spotkanie dwóch światów. Stolica Apostolska a świat mongolski w połowie XIII wieku1 i Prawda o bitwie z Mongołami pod Legnicą w 12412 .
   C. de Bridia spisał Historię Tatarów na podstawie relacji Benedykta Polaka, franciszkanina z Wrocławia, uczestnika wyprawy do władcy Mongołów (miała ona miejsce w latach 1245-1247), wysłanej przez papieża Innocentego IV pod wodzą legata, także franciszkanina, Jana di Piano Carpiniego – Włocha. Jej pisanie ukończył 30 lipca 1247 r. Tekst tego traktatu znany jest z rękopisu, pochodzącego z ok. 1440 r., powstałego zapewne w Nadrenii, a znajdującego się obecnie w bibliotece uniwersytetu w Yale w USA3 . Odpis tej relacji, pochodzący z 1339 r., odnaleziono w Zentral- und Hochschulbibliothek w Lucernie4 , w Szwajcarii. Z tej wyprawy sporządzone zostały jeszcze dwie inne relacje: Historia Mongołów Jana di Piano Carpiniego i Sprawozdanie Benedykta Polaka. Również one zostały opublikowane w języku polskim5 . Niezaprzeczalnym walorem wszystkich tych relacji jest fakt, że zawierają one informacje uzyskane od Mongołów – uczestników bitwy na Dobrym Polu, świadków tego co tam się wydarzyło. Wszystkie zostały zaopatrzone w komentarz autorstwa pracowników naukowych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
   W tym miejscu warto zauważyć, że obaj wymienieni franciszkanie, Benedykt Polak i Carpini, jeszcze przed Marco Polo opisali tatarskie imperium. To oni jako pierwsi odsłonili Europejczykom nieznaną cywilizację Azji. Marco Polo (1254-1324) dotarł bowiem do Chin, które znajdowały się wówczas pod panowaniem Mongołów prawdopodobnie dopiero w 1275 r., a więc prawie 30 lat później. Spotkał się on wtedy z władcą Imperium Mongołów Kubilaj-chanem.

Śmierć księcia Henryka Pobożnego

   W dziele C. de Bridii znajdują się nieznane dotąd informacje dotyczące szczegółów z ostatnich chwil życia Henryka Pobożnego. Dotychczas były one znane przede wszystkim z powstałej ponad dwa wieki później (w latach 1455-1480) relacji Jana Długosza6 . Stosowny fragment tekstu C. de Bridii brzmi:
   28. Tatarzy zaś podążając dalej na Śląsk wszczęli bitwę z księciem Henrykiem, wówczas najbardziej chrześcijańskim [władcą] tej ziemi i kiedy już, jak opowiadali temuż bratu Benedyktowi, chcieli uchodzić [z pola walki], szyki bojowe chrześcijan rzuciły się niespodziewanie do ucieczki. Wtedy księcia Henryka wzięli Tatarzy do niewoli i całkowicie obrabowali, a kazali mu klękać przed martwym wodzem, który poległ w Sandomierzu. Głowę jego jakby głowę barana zawieźli przez Morawy na Węgry do Batu i wkrótce potem rzucili ją między głowy innych poległych.
   Według wielu historyków (np. Gerard Labuda7 i Tomasz Jasiński8 ) podany w Historii Tatarów przekaz o śmierci księcia nie kłóci się z relacją Długosza, a jedynie ją uzupełnia. Warto też zauważyć, że scena śmierci księcia w obozie Mongolskim przez ścięcie przedstawiona jest także na miniaturze umieszczonej w Kodeksie harburskim9 z połowy XV wieku. Niewykluczone zatem, że dzieło C. de Bridii (przypomnę: z 1247 r., a odnalezione w XX wieku) było znane autorowi miniatury.
   Profesor Gerard Labuda, po zapoznaniu się z wyżej cytowanym opisem śmierci Henryka Pobożnego, napisał:
   Istotnie, teraz, gdy wiemy z pewnością, iż książę Henryk nie poległ w boju na polu walki, lecz został haniebnie ścięty jako jeniec po bitwie (Hystoria Tartarorum), jego śmierć nosi wszystkie cechy męczeństwa, spełnia on wszystkie podstawowe kryteria upoważniające do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego10 .
   Dla tego uczonego sprawa męczeńskiej śmierci księcia, uzasadniająca jego beatyfikację była tak oczywista, że jej nie uzasadniał. Czy jednak z podanego wyżej fragmentu Historii Tatarów rzeczywiście wynika, że Henryk Pobożny zginął jak męczennik? A jeszcze konkretniej: czy można wysnuć z tego fragmentu wniosek, że książę został ścięty dlatego, iż odmówił klęknięcia przed martwym wodzem mongolskim, nie chcąc wyrzec się wiary chrześcijańskiej?

Śmierć Michała - księcia czernichowskiego

   Niewątpliwie pomocnym w wyjaśnieniu tych kwestii będzie przedstawienie okoliczności związanych ze śmiercią Michała – księcia czernichowskiego, o której wzmianki znajdują się w Historii Mongołów i w Historii Tatarów.
   W Historii Mongołów (rozdz. III) czytamy:
   4. Dlatego niedawno zdarzyło się, że kiedy Michał, który był jednym z wielkich książąt Rusi, przybył oddać się w poddaństwo Batu, kazali mu wpierw przejść między dwoma ogniami. Następnie polecili mu, żeby skłonił się w kierunku południowym, przed Czyngis-chanem. Ten odpowiedział, że przed Batu i sługami jego skłoniłby się chętnie, ale nie przed wizerunkiem człowieka zmarłego, ponieważ nie wolno tego czynić chrześcijanom. Gdy wielokrotnie był nakłaniany, żeby się skłonił, a wzbraniał się, wymieniony wódz polecił oznajmić mu przez syna Jarosława, że zostanie zabity, jeżeli się nie skłoni. On odpowiedział, że raczej wolałby umrzeć, niż uczynić to, czego nie wolno. Na to ów [Batu] posłał jednego ze straży przybocznej, który tak długo kopał go [Michała] w serce i brzuch aż ten omdlał. Wtedy jeden z jego rycerzy, który stał przy nim, umocnił go mówiąc: „Pozostań nieugięty, ponieważ męka Twoja nie będzie długotrwała, a natychmiast nastąpi radość wieczna”. Potem odcięto mu kordem głowę. Wspomnianemu rycerzowi również odcięto kordem głowę11 .
   W Historii Tatarów znajduje się podobny zapis:
   40. Dlatego zdarzyło się kiedyś, że pan Michał z wielkich książąt Rusi, gdy poddał się ich władzy, a nie chciał wymienionemu idolowi skłonić się, mówiąc, że chrześcijanom jest to zakazane, i kiedy uporczywie w wierze Chrystusa opierał się, rozkazano kopnąć go w prawą pierś. Gdy zaś jego rycerz zachęcał go do stałości w męczeństwie, przebito mu gardło nożem, a zachęcającemu rycerzowi odcięto głowę12 .
   Dla lepszego zobrazowania sprawy należy przytoczyć także fragment komentarza do Historii Mongołów:
   31. Michał Wsiewołodowicz (ur. ok. 1185) – książę perejasławski (1206), Wielkiego Nowogrodu (1226), wielki książę kijowski (1235-1238), książę halicki (W. Dworzaczek, tabl. 29). Zginął w Ordzie, gdy jako książę czernichowski wezwany został przez Batu-chana. Wypadek, do którego Carpini kilkakroć powraca, był szeroko opisany w latopisarstwie ruskim. Jako pierwszy dokładną jego datę podał latopis Ławrientiewski - 20 IX 1246 […]. Latopis Ławrentiewski podaje, iż do Ordy udał się Michał wraz z swym wnukiem Borysem, któremu udało się wyjść z opałów. […] Cerkiew prawosławna zaliczała Michała Wsiewołodowicza w poczet świętych, a relikwie wywiezione przez Borysa spoczęły w moskiewskim Soborze Archangielskim13 .

Męczennik Michał – święty cerkwi prawosławnej

   Książę Michał zginął zatem śmiercią męczeńską, gdy odmówił oddania hołdu wizerunkowi nieżyjącej osoby. Uważał bowiem, że oddając taki hołd wyparłby się swojej wiary chrześcijańskiej. Szerszą informację o nim, zatytułowaną „Męczennik Michał, książę czernichowski” przedstawił Jarosław Charkiewicz na portalu cerkiew.pl:
   Michał, książę czernihowski, męczennik i wyznawca, cudotwórca… Książę Michał i wiemy mu bojar Teodor, żyli i ponieśli męczeńską śmierć w XIII wieku.
Michał, ojciec św. Eufrozyny z Suzdala, był władcą o pokojowym usposobieniu. Skromny i pobożny miłował swych poddanych. Podczas najazdu Tatarów, gdy Kijów został zniszczony, przebywał na Węgrzech. Próbował tam przekonać króla Bellę, by zjednoczyć siły w obronie przed wrogiem. Jednak za granicą nie znalazł zrozumienia i powrócił do ojczyzny, do zniszczonego wojną Czernihowa.

   W 1245 roku Batu-chan wezwał księcia do ordy. Po przybyciu zmuszano go do przejścia przez „święty” ogień (miało to w opinii Tatarów oczyścić od złych zamiarów) i złożenia hołdu pogańskim bożkom. Jeśliby tego nie uczynił, grożono mu śmiercią. Nie bacząc na namowy doradców, książę zdecydował się nie ulec presji Tatarów i nie zdradzając swej wiary ponieść męczeńską śmierć. Przyjął Eucharystię i zdał się na łaskę i niełaskę pogan. Bity i męczony, na koniec został ścięty mieczem. Taki sam los spotkał przybyłego z księciem bojara Teodora, który mimo wysokiego urzędu proponowanego mu za wyrzeczenie się Chrystusa, poszedł w ślady swego pana. Porzucone ciała męczenników chrześcijanie wywieźli do Czernihowa, skąd w 1578 roku uroczyście przeniesiono je do Moskwy. Uważany jest za jednego z największych czernihowskich świętych.
   Na ikonach książę przedstawiany jest prawie zawsze wraz ze swym towarzyszem. Jest mężczyzną w średnim wieku, ubranym w książęce szaty, z koroną na głowie. Ma niedługą, przypruszoną siwizną, jasnokasztanową brodę, podzieloną na kosmyki, podobnie jak u św. Jana Chrzciciela. Św. Teodor jest starym mężczyzną .z dłuższą, siwą brodą. Ubrany jest w tradycyjny strój bojara. Obaj w prawych dłoniach trzymają krzyże, a w lewym miecze.
Imię Michał pochodzi z hebrajskiego mikha'el – „któż jest jak Bóg”14 .
   Dodam tylko, że w kościele prawosławnym uważany jest on za jednego z największych świętych.
   Podobną śmiercią, jak książę Michał i jego bojar Teodor (ów rycerz zachęcający go do nieugiętości), zginął z rąk Tatarów także książę riazański Roman – męczennik, jeden z największych świętych Ziemi Riazańskiej. Gdy publicznie bronił swej wiary odcięto mu język, wykłuto oczy, odcięto uszy i wargi, zdjęto skalp. W końcu odrąbano mu głowę i zatknięto ją na pikę. Działo się to w 1270 r.15 Takich przypadków śmierci męczeńskiej z rąk Tatarów w obronie wiary katolickiej w tamtym okresie było więcej (np. bł. Benigna – w 1241 lub 1259 r.16 , Siostry Męczennice z Witowa – w 1242 r.17 , bł. Sadok i jego towarzysze, męczennicy sandomierscy – zimą 1259/1260 r.18 ).

Henryk Pobożny oddał życie za wiarę Chrystusową

   Wprawdzie C. de Bridia nie podaje, że książę Henryk odmówił uklęknięcia przed martwym wodzem mongolskim, ale skoro po zapisie: „kazali mu klękać przed martwym wodzem” następuje zdanie o ścięciu księcia, to taka odmowa jest oczywista. C. de Bridia nie wskazuje też motywu tej odmowy.
   Nie można jednak mieć żadnych wątpliwości, że był on taki sam jak wskazany przez księcia czernichowskiego. Porównanie okoliczności śmierci obu książąt jest tym bardziej uzasadnione, że zdarzenia te działy się w niewielkim odstępie czasu, zaledwie kilku lat. Nie sposób zatem nie przyjąć, że postępowanie Mongołów wobec księcia Michała i jego bojara było podobne do ich postępowania wobec Henryka Pobożnego. Wzięty do niewoli, z całą pewnością zdawał sobie sprawę – tak jak książę Michał – z tego, że oddanie przez niego hołdu zwłokom wodza mongolskiego zostanie potraktowane przez Tatarów jako ukorzenie się i uznanie władzy chana, a więc jako wyrzeczenie się Chrystusa. Musiał też wiedzieć – jak książę Michał – co go czeka, gdy nie podporządkuje się ich woli. Mimo groźby śmierci nie zdradził jednak swej wiary. Oddał za nią życie.
   Jego śmierć spełnia więc wszystkie przesłanki męczeństwa, które definiuje się jako dobrowolne i świadome poniesienie śmierci za wiarę lub moralną wartość odnoszącą się do Boga, zazwyczaj w czasie prześladowania religijnego, która jako najwyższy wyraz chrześcijańskiej wiary, nadziei i miłości jest graniczną formą heroizmu, świadectwa oraz naśladowania Chrystusa19 .

Kościół uznał Henryka Pobożnego za męczennika

   O tym, że książę Henryk umarł za wiarę wypowiadało się na przestrzeni wieków wiele osób, w tym papieże. O nich powiem później. Warto bowiem wcześniej opisać zachowanie księcia przed bitwą, który doskonale zdawał sobie sprawę, że on i jego żołnierze będą walczyć w obronie wiary chrześcijańskiej i, że w walce tej mogą zginąć. Do matki – św. Jadwigi Śląskiej – skierował wtedy słowa:
   Kochana pani matko, nie mogę dłużej zwlekać, albowiem zbyt wielkie są jęki biednego ludu: dlatego muszę walczyć i wystawię swe życie na śmierć za wiarę chrześcijańską20 .
   A Jan Długosz opisał jak książę przed walką dodawał sił i wzmacniał moralnie siebie i swoich żołnierzy:
   Zarówno siebie samego krzepił nadzieją, jak i wszystkich gromkimi słowami (…) Uważał (…) że będzie to prawdziwy i nieśmiertelny triumf, gdyby jemu jak i im zdarzyło się chwalebnie zginąć w walce w obronie wiary i religii chrześcijańskiej, niż gdyby odnieśli zwycięstwo i zachowali życie, a splamili się jakimś występkiem21 .
   Św. Jadwiga po bitwie, gdy dowiedziała się o zgonie syna była pewna, że wylał on krew dla Chrystusa, za jego wiarę i, że zginął jak męczennik. Świadczą o tym następujące jej słowa:
   Chociaż w tym przemijającym i znikomym życiu życzyłabym sobie, żeby mi zawsze żył w zdrowiu, to jednak wolę, cieszę się i raduję, że przez krew wylaną dla Ciebie i Twojej wiary, wrócił do swego Stwórcy, a jego duszę, błagając na kolanach, pokornie polecam Twemu Majestatowi22 .
   Ale wcześniej od Długosza, bo już w 1267 r. papież Klemens IV (1265-1268) w Viterbo, w bulli kanonizacyjnej św. Jadwigi przytoczył wypowiedziane przez nią zdanie, w którym nawiązuje do śmierci jej syna:
   I cieszę się razem z nim w tym, że zasłużył na połączenie ze swoim Zbawicielem poprzez drogę męczeństwa23 .
   Znaczenie tej wypowiedzi św. Jadwigi jest ogromne, przez fakt, że pojawia się w bulli kanonizacyjnej, która jest uroczystym aktem prawnym papieża. Papież w ten sposób uznał Henryka Pobożnego za męczennika. Wynika z tego, że Kościół na ten temat już się wypowiedział. Historyk wrocławski prof. Przemysław Wiszewski tak pisze o znaczeniu tego fragmentu bulli papieskiej: „W oficjalnym dokumencie Kościoła śmierć księcia przestawała być tylko tragicznym wydarzeniem z dziejów rodziny Piastów. Mocą papieskiego autorytetu zgon Pobożnego zyskiwał uniwersalny wymiar poświęcenia życia za wiarę i wiernych”24 . A myśl o męczeństwie księcia papież Klemens IV powtórzył jeszcze w homilii wygłoszonej podczas kanonizacji św. Jadwigi, gdy mówił o nim jako o męczenniku, walecznym obrońcy wiary:
   Ten mąż najpobożniejszy, wybrany jak drugi Machabeusz, przyodziany zbroją wojenną, osłaniał swym męstwem grody Boże i stawszy się obrońcą ludu chrześcijańskiego przeciw Tatarom, zasłużył na palmę i wieniec męczeństwa25 .
   Także Jakub z Leodium26 (późniejszy papież Urban IV), jeszcze jako legat papieża Innocentego IV (1243-1254) stwierdził, że:
Henryk Pobożny zginął w obronie chrześcijańskiej wiary i swojego ludu od miecza Tatarów27 .
   Również św. Jan Paweł II wypowiadał się na temat śmierci księcia Henryka. Uznał go za postać chrystologiczną i nie miał wątpliwości, że oddał życie za wiarę Chrystusową. We Wrocławiu (21 czerwca 1983 r.) powiedział:
   Matka Jadwiga przeżywała w duchu wiary śmierć syna Henryka, podobna w tym do Bogarodzicy, która u stóp krzyża na Kalwarii składała ofiarę ze swego Boskiego Syna dla zbawienia świata28 .
   A w Legnicy (2 czerwca 1997 r.) zauważył:
   Henryk, oddając życie za powierzony jego władzy lud oddawał je za wiarę Chrystusową. I to był znamienny rys jego pobożności, którą ówczesne pokolenia dostrzegały i zachowały jako przydomek29 .
   Podobnych tekstów jest więcej. Ich wybór niech zakończy fragment z Legendy większej o św. Jadwidze (1353), w którym Henryk Pobożny został określony jako „żołnierz Chrystusa”. Zapisano tam, że jest to:
   … mąż szczególnie oddany Bogu oraz sprawca dobrych dzieł. Jako wierny i dzielny żołnierz Chrystusa śmiało przeciwstawił się Tartarom dla dobra ludu Bożego i przelawszy krew przyjął śmierć roku Pańskiego tysiąc dwieście czterdziestego pierwszego, piątego dnia przed idami kwietniowymi30 .
   Niniejsze rozważania prowadzą zatem do wniosku, że przytoczona na wstępie wypowiedź profesora Gerarda Labudy, iż śmierć Henryka Pobożnego nosi wszystkie cechy męczeństwa jest słuszna. Należy przy tym zauważyć, że ta śmierć była ukoronowaniem chrześcijańskiego, oddanego Bogu i ludziom życia księcia, który jeszcze za życia został określony – przez Alberta Behaima, legata papieża Grzegorza IX – jako: najgorliwszy chrześcijanin, książę Polski31 .

Polska jako przedmurze chrześcijaństwa

   W tym miejscu należy dodać, że podczas Bitwy pod Legnicą w 1241 roku narodziła się idea Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Mówił o tym św. Jan Paweł II we Wrocławiu (21.06.1983):
   Henryk Pobożny legł na placu boju pod Legnicą, ale Tatarzy dalej na zachód już nie poszli, owszem, cofnęli się ku wschodowi, uwalniając ziemie piastowskie ze swego jarzma. Można powiedzieć, że już wówczas Polska stała się „przedmurzem chrześcijaństwa".
   A prof. Romuald Szeremietiew pisał:
   Bez trudu można wskazać na moment narodzin wielkiej idei Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Narodziła się ona na polu bitewnym pod Legnicą w 1241 r. Wtedy to polski władca Henryk, nazywany Pobożnym, syn św. Jadwigi Śląskiej, mąż Anny, żyjącej w opinii świętości, na czele głównie polskiego rycerstwa stanął naprzeciw tatarskim najeźdźcom. W tej bitwie przegrał i poniósł męczeńską śmierć, ale najeźdźca cofnął się. Ta ofiara nie była daremna. Dała bowiem nie tylko doraźną korzyść, odstąpienie wroga, ale pokazała jaką drogę nakazuje Polakom wiara Chrystusowa. To wskazanie realizowali ideowi i duchowi następcy księcia Henryka Pobożnego: król Władysław Warneńczyk, hetman Stanisław Żółkiewski, król Jan III Sobieski, powstańcy Listopada 1830 i Stycznia 1863, marszałek Józef Piłsudski i jego żołnierze 1920 roku, Powstańcy Warszawy 1944, Żołnierze Niezłomni, Solidarność, papież Jan Paweł II...32 .
   O tej idei związanej z bitwą na Dobrym Polu pisali również inni, np. wrocławski historyk Aleksander Paroń:
   W Polsce bitwa legnicka znalazła swoje miejsce w ramach tradycji przedmurza chrześcijańskiej Europy. Bardzo swoistą egzemplifikacją tego mitu było, niezwykle popularne w okresie 20-lecia międzywojennego, porównywanie zmagań armii Henryka II z zakończoną zwycięstwem nad bolszewikami bitwą warszawską 1920 roku. Po analogie tego rodzaju sięgali bardzo poważni znawcy wojskowości, by wymienić tutaj gen. Władysława Sikorskiego33 .
   Także wybitny amerykański analityk stosunków międzynarodowych John Arquilla – prof. Uniwersytetu Stanforda w USA, doradca b. sekretarza obrony USA Donalda Rumsfelda uważa podobnie. Otóż w artykule napisanym w 2012 r. dla amerykańskiego dwumiesięcznika „Foreign Policy” stwierdził on:
   Od bitwy pod Legnicą z 1241 r. z Mongołami, poprzez odsiecz wiedeńską z 1863 r. aż po „Cud nad Wisłą” z 1920 r. i bitwę o Anglię z 1940 r. Polska grała rolę tarczy broniącej zachodniej cywilizacji przed agresją. Choć Mongołowie pobili Polaków pod Legnicą, to zatrzymali się w rzeczywistości w Rosji, gdzie przez pewien czas rządzili, a Polskę – i Zachód – zostawili w spokoju.

Postacie wciąż żywe

   Zbliżając się do końca mojego wystąpienia warto zadać pytanie: czy jest sens zajmować się teraz – w czasach współczesnych – postaciami księcia Henryka i jego małżonki księżnej Anny? Odpowiadając na to pytanie posłużę się cytatem mojego autorstwa, z zakończenia książki „Śladami księcia Henryka Pobożnego i księżnej Anny”. Napisałem tam:
   To, co zostało przedstawione w niniejszej publikacji świadczy o tym, że pamięć o Henryku Pobożnym i księżnej Annie jest ciągle żywa, że cnoty, które reprezentowali oni w swoim życiu, takie jak: umiłowanie Boga i Ojczyzny, wierność chrześcijańskim wartościom, uznanie rodziny za największe dobro (wzorowi małżonkowie, przykładni rodzice wychowujący patriotycznie i religijnie swoje dzieci), właściwa etyka władcy – są nadal aktualne i godne upowszechniania. Ich życie stanowi wspaniały wzór i przesłanie dla żyjących we współczesnych nam czasach zalewu relatywizmu, konsumpcjonizmu i znieczulicy społecznej, czasach kryzysu rodziny (plaga rozwodów, wzrastająca akceptacja dla „małżeństw homoseksualnych”, malejący przyrost naturalny). Tak bardzo jest nam potrzebny wzór przykładnego małżeństwa, dobrych rodziców, klasycznej rodziny; wzór kobiety i matki oddanej rodzinie, troszczącej się o bliźnich; wzór władców i polityków kochających Boga, Ojczyznę, swój lud, prezentujących właściwą etykę postępowania. Henryk Pobożny i księżna Anna – poprzez wymienione cnoty – są natchnieniem dla Kościoła i społeczeństwa polskiego, a pamięć o nich staje się ewangelicznym znakiem sprzeciwu, którego potrzebują nasze czasy.
   A Biskup Legnicki Stefan Cichy we wstępie do tej książki napisał:
   Dzisiaj, pomimo upływu już siedmiu stuleci, wciąż żywe są postacie, które wniosły głęboko chrześcijański rys swojej działalności w historię regionu, kraju i całego kontynentu. Ich dokonania i postawy, podziwiają kolejne pokolenia mieszkańców Śląska i innych dzielnic Polski, a do miejsc związanych z ich życiem i śmiercią przybywają turyści i pielgrzymi z całego świata. Nie jest dla mnie zatem dziwne, że pośród osób zaangażowanych w zgłębianie dzieła życia wymienionych władców Śląska, zarówno w gronie osób świeckich, jak i duchownych żyjących na przełomie XX i XXI w. zrodziła się myśl, aby do chwały ołtarzy wynieść bohaterskiego księcia Henryka Pobożnego wraz z jego małżonką księżną Anną.
   Biskup dodał też, że zainteresowanie osobą księcia i Bitwą Legnicką wyraził w rozmowie z nim (w grudniu 2005 r.) Ojciec Święty Benedykt XVI:
   W panoramę licznych wypowiedzi i zdarzeń uwydatniających, z odnowionym zaangażowaniem na dolnośląskiej ziemi i w naszym kraju, pamięć o Henryku Pobożnym i Annie niewątpliwie wpisuje się także moja rozmowa z Benedyktem XVI podczas ostatniej wizyty ad limina apostolorum. Papież wprost przywołał historyczną bitwę pod Legnicą i postać obrońcy chrześcijaństwa Henryka Pobożnego.
   To zainteresowanie papież Benedykt XVI wyrażał, gdy był jeszcze kardynałem. Mówił mi o tym bp Tadeusz Rybak – pierwszy biskup legnicki, a wcześniej biskup pomocniczy wrocławski. Otóż w 1980 r. kard. Joseph Ratzinger gościł na Dolnym Śląsku (w Trzebnicy i we Wrocławiu) i wówczas, w rozmowie z bp. Rybakiem, szczegółowo wypytywał go o Henryka Pobożnego i bitwę pod Legnicą.

Zakończenie

   Myślę zatem, że jest sens zajmować się tymi postaciami i dążyć do tego, aby zostali oni – najlepiej jako para małżeńska – wyniesieni na ołtarze. Cieszy zatem, że zainteresowanie tym tematem jest coraz większe. Świadczą o tym np.:
- artykuły prasowe (także i moje, które opublikowałem w miesięczniku „wSieci Historii” – nr 10 z 2014 r., w czasopiśmie naukowym „Perspectiva” – nr 1 z 2014 r. i w roczniku Towarzystwa Miłośników Ziemi Trzebnickiej „Brzask” – nr XIX z 2014 r.),
- zaproszenia jakie otrzymuję do wygłoszenia prelekcji o Henryku Pobożnym (ostatnio – w maju br. – w auli PWT we Wrocławiu podczas konferencji z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej oraz powrotu Wrocławia i całego Dolnego Śląska do Polski, zwołanej w celu upamiętnienia i przypomnienia polskości i słowiańskości Ziem Zachodnich i Północnych)34 ,
- otrzymywane przeze mnie korespondencja i telefony, np. od znanej podróżniczki, himalaistki i dziennikarki Moniki Rogozińskiej, rozkochanej – jak napisała dwa miesiące temu w liście do Biskupa Legnickiego – w Henryku Pobożnym od dzieciństwa, autorki dużego artykułu „Zderzenie światów – w poszukiwaniu śladów Benedykta Polaka” opublikowanego w krakowskim dwumiesięczniku „Posłaniec św. Antoniego z Padwy” nr 2 z br., w którym pisze także o ostatnich chwilach życia Henryka Pobożnego i księcia Michała Czernichowskiego),
   Cieszy też, że działania w tym zakresie otrzymują coraz większe wsparcie. Jest nim niewątpliwie powstanie Stowarzyszenia Sióstr i Braci Henryka II Pobożnego i Anny Śląskiej, zwanego w skrócie Bractwem Henryka Pobożnego, które zainaugurowało swoją działalność 9 kwietnia 2015 r., w kolejną rocznicę Bitwy na Legnickim Polu. Tego dnia, podczas uroczystej Mszy Świętej odprawionej w Bazylice w Legnickim Polu przez Biskupa Pomocniczego Diecezji Legnickiej Marka Mendyka, został odczytany dekret Biskupa Legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego zatwierdzający statut Bractwa i nadający mu osobowość prawną. Dodam, że wśród 21 założycieli Bractwa są także osoby spoza naszej diecezji: Tomasz Łysiak – pisarz (autor znanej i znakomitej trylogii powieściowej „Kroniki Szalbierskie”, której akcja toczy się w czasach Henryka Pobożnego) i jego żona Magdalena, Małgorzata Kupiszewska – autorka wspaniałego albumu „Dokąd zmierzasz”, uznanego przez internautów za najlepszą katolicką książkę 2014 roku, prof. Henryk Goik – b. ambasador Polski w Laosie. Pozostali założyciele Bractwa to: ks. Stanisław Araszczuk, Dorota Czudowska, ks. Bogusław Drożdż, ks. Włodzimierz Gucwa, ks. Marian Kopko, ks. Piotr Kot, ks. Mariusz Majewski, Dorota Niemyjska, Grzegorz Niemyjski, Stanisław Andrzej Potycz – przewodniczący Kapituły, Jadwiga Rozmiarek, Piotr Rozmiarek, o. Damian Stachowicz OFM, o. Józef Szańca OFMConv, Wacław Szetelnicki, Izabela Wańkowicz i Andrzej Wańkowicz.
   Lista członków-założycieli jest już oczywiście zamknięta – od czasu, gdy wszedł w życie wspomniany dekret Biskupa Legnickiego. Ale Bractwo jest otwarte na przyjęcie dalszych członków, członków zwyczajnych. I cieszy nas, że zgłaszają się chętni, np. obecna wśród nas dr Halina Strugała-Stawik. Dodam, że członkiem zwyczajnym może zostać każdy, kto ma szczerą intencję służenia Bogu i dobrowolnie chce realizować cele Bractwa. Głównym zaś jego celem jest rozwój duchowy członków oraz dążenie do świętości poprzez naśladowanie postaw i wartości uosabianych przez Patronów Bractwa – Henryka Pobożnego i jego małżonkę Annę. Statut Bractwa szczegółowo precyzuje te wartości. Przyjęcia do Bractwa dokonuje Kapituła, po stwierdzeniu zdatności kandydata przez przewodniczącego Kapituły. Zainteresowanych wstąpieniem do Bractwa proszę o kontakt elektroniczny na adres: kontakt@dlp90.pl lub bezpośrednio ze mną.
   Więcej na temat Bractwa można dowiedzieć się wchodząc na portal Duszpasterstwa Ludzi Pracy ’90: www.dlp90.pl i klikając, na jego stronie głównej, w zakładkę Bractwo Henryka Pobożnego.

Dziękuję bardzo za uwagę.



1) Spotkanie dwóch światów. Stolica Apostolska a świat mongolski w połowie XIII wieku, Poznań 1993, red. J. Strzelczyk, s.233-267 (wraz z komentarzem).
2) J. Strzelczyk, G. Labuda, Prawda o bitwie z Mongołami pod Legnicą w 1241, Legnicka Kuria Biskupia 2002, red. ks. A. Jarosiewicz, s. 48-80.
3) Spotkanie dwóch światów…, s. 91.
4) Monika Rogozińska, Zderzenie światów, w: Posłaniec św. Antoniego z Padwy, nr 2 z 2015 r.
5) Tamże, s. 115-222 i s. 223-231 (wraz z komentarzami).
6) Jan Długosz, Roczniki, czyli Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego, Księga 7/8, PWN 1974.
7) Prawda o bitwie z Mongołami pod Legnicą w1241…, s. 30.
8) T. Jasiński, Przerwany hejnał, KAW Kraków 1988, s. 60.
9) Miniatura została opublikowana m.in. w: Bitwa z Mongołami na Dobrym Polu w 1241 roku – miejsce, tło, środowisko, relacje, Legnica 2011, red. K. Jaworska, s. 131.
10) Prawda o bitwie z Mongołami…, s. 32.
11) Spotkanie dwóch światów…, s. 122.
12) Spotkanie dwóch światów…, s. 247.
13) Tamże, s. 181.
14) Informacja opracowana przez Jarosława Charkiewicza, www.cerkiew.pl.
15) Tamże.
16) Internetowa Liturgia Godzin (20 czerwca), www.brewiarz.pl.
17) Informacja na www.parafiawitow.netstrefa.com; Niedziela, edycja łódzka nr 33 z 2006 r.
18) Internetowa Liturgia Godzin (2 czerwca), www.brewiarz.pl.
19) Encyklopedia Katolicka, t. 12, Lublin 2008, s. 695.
20) W. Bochnak, Księżna Anna Śląska. W służbie ludu Śląskiego i Kościoła 1204-1265, Wrocław 2007, s. 137.
21) Jan Długosz, Roczniki…, Księga 7/8, PWN 1974.
22) Tamże.
23) Bitwa z Mongołami na Dobrym Polu w 1241 roku …, s. 41.
24) Tamże, s.41.
25) Bitwa z Mongołami na Dobrym Polu w 1241 roku…, s. 117.
26) Jakub z Leodium – późniejszy papież Urban IV (1261-1264).
27) Schlesisches Urkundenbuch, nr 342, Wien-Köln-Graz 1971.
28) Pokój Tobie Polsko. Druga pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny, Warszawa 1984, s. 221.
29) Chrystus wczoraj, dziś i na wieki. V pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny, Olsztyn 1997, s. 53.
30) Legenda większa o św. Jadwidze, w: Monumenta Poloniae Historica, t. 4, Lwów 1878.
31) Jest to tłumaczenie zdania Henricus christianissimus Poloniae, które przytacza T. Łysiak, Psy Tartaru, Warszawa 2010, s. 274. Spotyka się też inne tłumaczenie tego zdania: „Henryk najbardziej chrześcijański książę Polski” (np. P. Wiszewski, Henryk II Pobożny. Biografia polityczna, Legnica 2011, s. 185).
32) Śladami Henryka Pobożnego i księżnej Anny (red. S. A. Potycz), Legnica 2013, s. 152. Także: Polska jest Przedmurzem, w: Dobry Znak nr 20/2013.
33) Aleksander Paroń, Silesia Historica, s. 121, Wrocław 2012.
34) Nawiązując do polskości i słowiańskości Ziem Zachodnich należy przytoczyć zdanie, które po raz pierwszy zostało zapisane w języku polskim. Brzmiało ono Gorze się nam stało (spadło na nas wielkie nieszczęście), a zostało wypowiedziane przez księcia Henryka Pobożnego wówczas, gdy z pola walki z Tatarami uciekły oddziały księcia Mieszka Opolskiego. Zdanie to wyprzedza, pod względem chronologicznym, zdanie zapisane blisko 30 lat później (1270) w „Księdze Henrykowskiej”: Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai (Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj), co współcześnie oznacza: Daj, niech ja pomielę na żarnach, a ty odpoczywaj.


■ Stanisław Andrzej Potycz – prelekcja wygłoszona w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90, 11.06.2015 r.

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl