Wychowanie katolickie dzisiaj – zagrożenia współczesnego wychowania

Wstęp – współczesny kontekst wychowania
   Już od niepamiętnych czasów refleksji pedagogicznej towarzyszy przekonanie, że wychowanie jest ogromną sztuką i wymaga niezwykłej wrażliwości, swoistej innowacyjności działań i twórczego zaangażowania. Wychowanie bywa rozumiane wielorako. Także w polskiej literaturze pedagogicznej trudno spotkać jednoznaczne określenie tego terminu. Niektórzy pedagodzy traktują je jako czynność, inni jako świadomą działalność, wpływ otoczenia, urabianie, oddziaływanie, współdziałanie, zadanie, kształtowanie osobowości, proces nadawania i odbioru lub porozumiewanie się. Termin wychowywać pochodzi od łacińskiego educere, co oznacza wydobyć na zewnątrz. W procesie wychowania należy więc zwracać uwagę nie tyle na to, co wkłada się w tego, kto jest wychowywany, ale na to, co on ma wewnątrz i co trzeba wydobyć, rozwinąć i doprowadzić do dojrzałości1) .
   Wśród wielu definicji sprawozdawczych, projektujących, regulujących i perswazyjnych warto zwrócić uwagę na dwie. Według ks. Józefa Majki, „wychowanie w swej istocie jest niczym innym, jak kształtowaniem człowieka, i to nie w sensie rozwoju człowieka jako gatunku, lecz w znaczeniu doskonalenia każdego indywidualnego człowieka we wszystkich dziedzinach jego życia i działalności, czyli kształtowaniem osoby ludzkiej”2) . Inne ujęcie sugeruje, że „przez wychowanie rozumie się całość wpływów i oddziaływań kształtujących rozwój człowieka i przygotowujących go do życia w społeczeństwie”3) .
   Papież Benedykt XVI w Liście do diecezji rzymskiej o pilnej potrzebie wychowania przekonywał: „Wszystkim nam leży na sercu dobro osób, które kochamy, w szczególności naszych dzieci, dorastającej młodzieży i ludzi młodych. (…) Nie możemy zatem nie zatroszczyć się o wychowanie nowych pokoleń, o to, by potrafiły odnaleźć się w życiu i rozróżniać dobro i zło, o ich zdrowie nie tylko fizyczne, lecz także moralne. Wychowanie jednak nigdy nie było rzeczą łatwą, a dziś, jak się wydaje, staje się coraz trudniejsze”4) .
   U progu XXI wieku dominuje niekorzystna dla rozwoju człowieka kultura, zwana ponowoczesnością5) . Jest to bowiem kultura, w której ideałem stają się różne formy niedojrzałości, a nawet patologii. Ponowoczesność charakteryzuje się skrajnym relatywizmem w odniesieniu niemal do wszystkiego6) . To dlatego „w tym świecie trzeba pomagać rodzicom zwalczać lęk, gdyż boją się tego, kiedy ich dzieci wrócą do domu ze szkoły albo z pracy. To często bywa nawet lęk przed własnymi dziećmi. Czy naprawdę można jeszcze mówić
o autorytecie i szacunku? Czy naprawdę można jeszcze mówić o wychowaniu w szkołach, w których wielu nauczycieli boi się – i nie bez powodu, podkreślmy – wejść do klasy? Czy można mieć nadzieję w świecie, w którym prawo bardziej chroni tych, którzy je łamią, niż tych, którzy je przestrzegają? Można bowiem działać na granicy prawa, mając wszystkie papiery w porządku. Jest to społeczeństwo papierów w porządku. Czy można żywić nadzieję, że ta niby-sprawiedliwość stanie się sprawiedliwością?”7) . Taka rzeczywistość skłania do stawiania rozmaitych pytań…

1. Wokół wychowania katolickiego
   Mówiąc o wychowaniu katolickim, nie sposób nie wspomnieć, że winno ono nawiązywać w pełnym wymiarze do Objawienia Bożego, Tradycji, nauki Ojców Kościoła i myśli Kościoła8) . Wychowanie katolickie jest realizacją obszaru wychowania chrześcijańskiego z uwzględnieniem nauczania i działalności Kościoła katolickiego. „Zadaniem Kościoła jest wskazywanie ludziom drogi zbawienia, a wierzącym udzielanie życia Chrystusowego i wspomaganie ich w osiągnięciu pełni egzystencji ludzkiej, dopełniającej się w chwale nieba”9) .
   Wychowanie katolickie winno być wychowaniem w duchu wartości chrześcijańskich i Magisterium Kościoła10) . Jest to wychowanie zgodne z zasadami wiary katolickiej i nauczaniem Kościoła katolickiego. W tym kontekście warto zauważyć, że wiele cennych myśli dotyczących wychowania katolickiego jest zawartych w okolicznościowych listach Episkopatu Polski11) , chociażby z okazji Tygodnia Wychowania, który od trzech lat jest obchodzony w naszym kraju we wrześniu. Jak przekonuje Ksiądz Kardynał Zenon Grocholewski, Prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego, ma to być wychowanie według mentalności katolickiej, przekazujące wartości katolickie, wychowujące człowieka całościowo w duchu tych wartości, przekazujące nie tylko wiedzę, ale także kształtujące pewną określoną postawę12) .
   Trzeba pamiętać, że „wychowanie katolickie koncentruje się na osobie ludzkiej. Promuje godność, poczucie własnej wartości i pełny rozwój każdej osoby stworzonej na obraz Boży i przez Boga w wyjątkowy sposób umiłowanej. Jest otwarte na wszystkich. Odnosi się z szacunkiem do ludzi wszystkich przekonań i nawiązuje z nimi współpracę; wspiera rozwój religijny wszystkich w ich własnej wierze. Jest zakorzenione w ewangelicznych wartościach szacunku dla życia, miłości, solidarności, prawdy i sprawiedliwości; ma na celu zharmonizowanie wiary i kultury, zbudowanie lepszego społeczeństwa i dążenie do dobra wspólnego”13) . Wychowanie katolickie opiera się na czterech podstawowych zasadach: chrystocentryzmie, moralizmie, personalizmie i humanizmie14) .
   Nie ulega wątpliwości, że w wychowaniu katolickim ze wszech miar jest pożądana współpraca trzech środowisk wychowawczych: rodziny, szkoły i Kościoła. Brak współdziałania tych środowisk prowadzi do wielu zagrożeń. Wybrane zostaną zasygnalizowane w dalszej części przedłożenia.

2. Zgubny wpływ ideologii gender na proces wychowania
   Ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez coraz bardziej radykalizujące się ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną zapoczątkowaną w 1968 roku15) . Gender promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i tradycyjnym pojmowaniem natury człowieka. Twierdzi, że płeć ma charakter jedynie kulturowy, z biegiem czasu można ją sobie wybrać, a tradycyjna rodzina jest przeżytkiem i obciążeniem społecznym. Według gender, homoseksualizm jest wrodzony, zaś osoby o takich tendencjach mają prawo do zakładania związków będących podstawą nowego typu rodziny, a nawet do wychowywania dzieci16) . Promotorzy tej ideologii przekonują, że każdy człowiek ma tzw. prawa reprodukcyjne, w tym prawo do zmiany płci, do in vitro, antykoncepcji, a nawet aborcji.
   Gender w swojej najbardziej radykalnej formie traktuje płeć biologiczną jako rodzaj przemocy natury wobec człowieka. Według niej, „człowiek zostaje uwikłany w płeć”, z której powinien się wyzwolić. Negując płeć biologiczną, człowiek zyskuje „prawdziwą, niczym nieskrępowaną wolność” i może wybierać tzw. płeć kulturową, która uwidacznia się wyłącznie w zewnętrznych zachowaniach. Człowiek ma ponadto prawo do spontanicznej zmiany dokonanych już w tym zakresie wyborów w obrębie pięciu płci, do których zalicza się: gej, lesbijka, osoba biseksualna, transseksualna i heteroseksualna17) .
   Niebezpieczeństwo ideologii gender dla procesu wychowania wynika w gruncie rzeczy z jej głęboko destrukcyjnego charakteru zarówno wobec osoby, jak i relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego. Człowiek, pozbawiony stałej tożsamości płciowej, gubi bowiem sens swego istnienia, nie jest w stanie odkryć i wypełnić zadań stojących przed nim w jego rozwoju osobowym, rodzinnym i społecznym, także zadań dotyczących prokreacji.
   Ideologia gender jest wprowadzana do Polski na różnych płaszczyznach życia społecznego. Dokonuje się to najpierw poprzez prawodawstwo18) . Tworzone są dokumenty pozornie służące ochronie, bezpieczeństwu i dobru obywateli, które zawierają elementy mocno destrukcyjne. Na przykład: Konwencja Rady Europy przeciwko przemocy wobec kobiet promuje tzw. „niestereotypowe role seksualne” oraz głęboko ingeruje w system wychowawczy, zezwalając m.in. sądom na pozbawianie rodziców prawa do wychowywania własnych dzieci z przyczyn uznaniowych, subiektywnie określanych przez pracowników administracji państwowej. W ostatnim półroczu powstał nawet projekt tzw. ustawy „równościowej”, poszerzającej katalog zakazu dyskryminacji, m.in. ze względu na „tożsamość i ekspresję płciową”. Przyjęcie projektu ogranicza w konsekwencji wolność słowa i możliwość wyrażania poglądów religijnych. Stanowi zagrożenie także dla funkcjonowania mediów katolickich oraz zakłada właściwie konieczność wprowadzenia autocenzury.
   W kwietniu 2013 roku zostały opublikowane standardy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w odniesieniu do edukacji seksualnej, prowadzące do głębokiej deprawacji dzieci i młodzieży19) . Promują one m.in. masturbację dzieci w wieku przedszkolnym oraz odkrywanie przez nie radości i przyjemności, jakie płyną z dotykania zarówno własnego ciała, jak i ciała rówieśników. Elementy tych tzw. standardów są aktualnie wdrażane – powtórzmy: najczęściej bez wiedzy i zgody rodziców – np. w projekcie Równościowe przedszkole, współfinansowanym przez Unię Europejską, a także w ramach szkoleń, warsztatów dla nauczycieli i wychowawców, czy projektów realizowanych w szkołach, placówkach wychowawczych i na uczelniach. Na wielu uniwersytetach w Polsce niemal nagle powstały kierunki studiów na temat gender (gender studiem). Kształci się na nich nowych propagatorów tej ideologii i głosi, że rodzina jest już przeżytkiem i nie ma znaczenia, czy dziecko jest wychowywane przez gejów czy lesbijki, bo jest w takich strukturach równie szczęśliwe rozwijając się tak samo dobrze, jak dziecko wychowywane
w tradycyjnej rodzinie. Przemilcza się natomiast badania, których wyniki wskazują na pejoratywne czy wręcz tragiczne skutki w życiu osób wzrastających w tego typu środowiskach: na tendencje samobójcze, zaburzenia w poczuciu tożsamości, depresje, wykorzystywanie seksualne czy molestowanie.
   Gender sięga również obszaru kultury20) . Zgodnie z założeniami jej ideologów, w treści filmów, popularnych seriali, sztuk teatralnych, programów telewizyjnych, czy wystaw, są włączone – przy wykorzystaniu najnowszych technik manipulacyjnych – postacie i obrazy służące zmianie świadomości społecznej w kierunku przyjęcia ideologii gender.
   Na polu medycyny21) mamy do czynienia z działaniami promującymi prawo do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro, chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci, a także stopniowego wprowadzania „prawa” do eutanazji oraz do eugeniki, czyli możliwości eliminowania osób chorych, słabych, upośledzonych, które – zdaniem ideologów gender – są „niepełnowartościowe”. Wynika z tego, że człowiek w ogóle się już nie liczy, a ukrytym motywem są ostatecznie korzyści ekonomiczne.
   Bardzo sprytnie pomija się fakt, że celem edukacji genderowej jest w gruncie rzeczy seksualizacja dzieci i młodzieży. Rozbudzanie seksualne już od najmłodszych lat prowadzi jednak do uzależnień w sferze seksualnej, a w późniejszym okresie życia do zniewolenia człowieka. Kultura „użycia” drugiej osoby dla zaspokojenia własnych potrzeb prowadzi przecież do degradacji człowieka, małżeństwa, rodziny i w konsekwencji życia społecznego. W następstwie takiego wychowania realizowanego przez młodzieżowych edukatorów seksualnych młody człowiek staje się stałym klientem koncernów farmaceutycznych, erotycznych, pornograficznych, pedofilskich i aborcyjnych. Poza tym zniewolenie seksualne często łączy się z innymi uzależnieniami (alkoholizmem, narkomanią, hazardem) oraz z krzywdą wyrządzaną samemu sobie i innym (pedofilią, gwałtami, przemocą seksualną). Taka edukacja to nic innego jak demontaż rodziny. Deprawacyjna działalność edukatorów seksualnych oparta o manipulacje jest możliwa, ponieważ większość rodziców, wychowawców, nauczycieli nie słyszała o działalności tego typu grup albo też nie widziała stosowanych przez nich materiałów edukacyjnych22) .
   Gabriele Kuby w książce pt. Globalna rewolucja seksualna pisze: „To, co kiedyś było żartem, dziś stało się rzeczywistością. Żart brzmi tak: Małżeńskiej parze urodziło się dziecko. Babcia, bardzo podniecona, dzwoni i pyta: „Co się urodziło: chłopiec czy dziewczynka?”. Ojciec odpowiada: „Pozwólmy dziecku, by samo o tym zadecydowało”. Otóż, w maju 2011 roku media doniosły, że kanadyjscy rodzice przekształcili ten żart w rzeczywistość. Ojciec David i matka Kathy nie powiedzieli nikomu, jakiej płci jest ich trzecie dziecko, nazwane Storm. Wysłali do przyjaciół i znajomych e-mail, w którym napisali: „Postanowiliśmy nikomu nie ujawniać płci Storm. Ofiarujemy mu/jej wolność i prawo własnego wyboru zamiast ograniczenia; otwieramy przed nim/nią świat w całej jego rozpiętości”23) . I na zakończenie pobrzmiewa retoryczne pytanie autorki: „Czy istnieje jakaś granica absurdu, przed którą zatrzymaliby się ideolodzy…?”24) .

3. Rodzaje zagrożeń internetowych
   Kolejnym zagrożeniem, o którym warto wspomnieć, pozostaje internet.
We współczesnym świecie Internet jest środkiem interaktywnej masowej komunikacji. Konkretny człowiek zajmuje w nim rolę zarówno aktywnego odbiorcy, jak i aktywnego nadawcy. Stworzono wiele definicji terminu komunikowanie. Według Bogusławy Dobek-Ostrowskiej, „komunikowanie jest procesem porozumiewania się jednostek, grup lub instytucji. Jego celem jest wymiana myśli, dzielenie się wiedzą, informacjami i ideami. Proces ten odbywa się na różnych poziomach, przy użyciu zróżnicowanych środków i wywołuje określone skutki”25) .
   Nie ulega wątpliwości, że Internet – oprócz korzyści – niesie ze sobą także rozmaite zagrożenia. Mogą one przybierać różne formy. Wydaje się, że fundamentalnym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży korzystających z Internetu jest publikowanie w nim informacji osobistych. Zagrożeniem pozostaje ryzyko wykorzystania umieszczonych w internecie danych do celów przestępczych, tj. oszustw, wyłudzeń, kradzieży. Zamieszczone w sieci informacje oraz zdjęcia mogą zostać zmanipulowane, co niejednokrotnie staje się przyczyną problemów w świecie wirtualnym i rzeczywistym26) .
   Następne zagrożenie wiąże się z nawiązywaniem kontaktów online. Młody człowiek, który jest komunikatywny, nawiązuje znajomość w sieci i próbuje ją podtrzymać, sądząc, że ma taką samą wartość, jak ta w świecie rzeczywistym. Efektem takiego postępowania staje się często zamknięcie na relacje z innymi ludźmi i jednocześnie pogłębianie się relacji z osobą poznaną w internecie. Wirtualne znajomości mogą stać się formą uzależnienia, prowadzić do izolacji i opuszczania w nauce, a także zaniedbywania codziennych obowiązków. W konsekwencji wszystko sprowadza się do tego, aby jak najwięcej czasu spędzać na rozmowach w sieci27) .
   W katalogu zagrożeń związanych z korzystaniem z Internetu należy wspomnieć o agresji i przemocy rówieśniczej. Warto tu wymienić: cyberbulling – wykorzystanie technik informacyjnych i komunikacyjnych do świadomego, wielokrotnego i wrogiego zachowania się osoby lub grupy osób, mającego na celu krzywdzenie innych; cyberstalking – uporczywe i niesprowokowane przez ofiarę działanie, które obejmuje wielokrotne groźby oraz zachowania nękające ofiarę, pomimo jej cierpienia, przy użyciu narzędzi komunikacji, jak też informacji, w wyniku których ofiara obawia się o własne bezpieczeństwo; happy slapping – prowokowanie lub atakowanie innej osoby wraz z dokumentowaniem zdarzenia za pomocą filmu lub zdjęć, potem także zamieszczanie i rozpowszechnianie kompromitującego materiału w sieci; flaming – zamieszczanie serii wiadomości o celowo wrogim lub obraźliwym charakterze na forum, liście czy grupie dyskusyjnej w internecie; trolling – związany z kategorią użytkowników zwanych trollami, których celem jest świadome prowokowanie użytkowników do konfliktu poprzez publikowanie komunikatów mających spowodować wyzwolenie u nich negatywnych emocji28) .
   W internecie pojawiają się treści niebezpieczne dla psychiki młodego człowieka. Mogą to być strony poświęcone substancjom uzależniającym, samobójstwom, sektom. Nie można zapomnieć o problemie promowania przemocy, terroryzmu, zachęcania do czynienia zła29) , rozbudzania seksualizmu i zalewu pornografii. Jan Paweł II nazywał to zjawisko poważnym zamachem na odpowiedzialną wolność użytkowników środków społecznego przekazu: „Dochodzi niekiedy do prawdziwego stręczycielstwa, które dokonuje dzieła zniszczenia i deprawacji”30) . Młody człowiek nieumiejętnie korzystający z Internetu może odnieść wrażenie, że życiem człowieka rządzi wyłącznie prawo seksu i przemocy. Istnieje też ryzyko zamykania się w świecie wirtualnych doznań poprzez sprowadzanie własnej seksualności do krótkotrwałego przeżycia przyjemności opartej o wrażenia wizualne. Poza tym łatwy i szybki dostęp do treści pornograficznych przekłada się często na niedostrzeganie sprzecznego z normami moralnymi charakteru przekazu. Brak umiejętności rozróżniania świata realnego od wirtualnego może też prowadzić do akceptacji negatywnych wzorców zachowań popularnych w sieci – agresji, bezczelności, braku posłuszeństwa, wprowadzenia do języka mówionego przekleństw.
   Nie można zapomnieć o grach komputerowych. Zainteresowanie nimi rozwija się często pod wpływem silnej presji ze strony rówieśników. Wspomniane gry są bardziej atrakcyjną formą zabawy niż np. oglądanie TV czy słuchanie muzyki, ponieważ pozwalają na aktywne uczestnictwo w wirtualnym świecie, dają możliwość decydowania o przebiegu akcji, wpływania na losy bohaterów. Niestety, zdecydowana większość gier (ok. 80-85%) jest konstruowana w oparciu o scenariusze pełne przemocy, obecne w świecie. Normą staje się to, co złe, a silna kumulacja agresji, przemocy i niemoralności prowadzi do zagubienia wszelkich wartości. Głównym zagrożeniem związanym z korzystaniem z gier komputerowych pozostaje uzależnienie od tych gier. Zaczyna się często niewinnie, a doprowadzić może do utraty kontaktu z najbliższymi i z rzeczywistością. Uzależnienie rozpoznaje się poprzez wnikliwą obserwację. Typowe objawy to: spędzanie czasu wyłącznie przed komputerem, konflikt z otoczeniem (głównie z rodzicami), szybkie zmiany nastroju31) .
   Wreszcie – podobnie jak opisane wyżej gry, także sieć uzależnia. Młodzi uzależnieni ludzie tracą kontrolę nad swoimi działaniami, izolują się od rzeczywistości, koncentrują swoje życie jedynie wokół komputera32) .

4. Pejoratywne oddziaływanie mediów
   Jako duszpasterz i katechetyk za ogromne zagrożenie wychowania we współczesnym świecie uznałbym media. Współcześnie „media stały się czynnikiem, który w dużej mierze odgrywa decydujący wpływ na model życia społecznego poprzez oddziaływanie na model życia społecznego, na system wartości, typ relacji międzyludzkich, na jakość środowiska życia człowieka, niemal determinując – w skali masowej – szanse i kierunek rozwoju człowieka i całych społeczności”33) . Trafnie opisuje to R. Kapuściński: „Nie można już dzisiaj wyobrazić sobie życia społeczności światowej bez mediów. Na poprzednich etapach człowiek nie mógł przetrwać bez posługiwania się bronią, później bez pomocy maszyny czy elektryczności, a dzisiaj jego przetrwanie jest niemożliwe bez mediów. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że media, które stały się potęgą, przestały się zajmować wyłącznie informacją. Wysunęły sobie ambitniejszy cel: zaczynają kształtować rzeczywistość. Coraz częściej odbieramy taki obraz świata, jaki przekazuje nam telewizja, a nie widzimy go takim, jakim jest naprawdę”34) . Problemem staje się tworzenie przez media autonomicznego środowiska wychowania, które jest niezależne, a czasem mocno kontrowersyjne i dewaluujące wpływ innych, bardziej naturalnych środowisk, np. rodziny, szkoły czy parafii. Wśród wielu zalet i pozytywów mediów, należy również dostrzec realne zagrożenia. Należą do nich: nieprzestrzeganie zasad moralnych w mediach, demoralizacja społeczeństwa, relatywizm moralny, stawianie i nierozwiązywanie problemów etycznych, brak odpowiedzialności za przekaz, pogłębianie podziałów między ludźmi, propagowanie konsumpcji, materializmu, hedonizmu, promowanie kultu: siły, młodości, piękna, sukcesu, pieniądza, koncentracja kapitału medialnego i nie zawsze jasne zależności finansowe, traktowanie informacji jako towaru – komercjalizm, bezwzględna walka o odbiorcę, uzależnienie się od mediów, oderwanie od realiów życia, minimalizm kultury masowej, która jest skazana na uproszczenia i miernotę35) .
   Warto również w kontekście zależności: media-wychowanie podkreślić, że media posuwają się często do dewaluowania władzy rodziców (np. uogólniając przypadki rodzicielskiej niekompetencji, podważając autorytet rodziców i sztucznie podsycając tzw. „konflikt pokoleń”, tworząc dystans między rodzicami i dziećmi). W rozmaitych publikacjach eksponuje się ponadto te czynniki w funkcjonowaniu mediów, które stanowią realne zagrożenie wychowania:
- przemoc i przestępczość – media często prezentują przemoc w różnych postaciach, co niekorzystnie oddziałuje na rozwój emocji, niezdrowo pobudza wyobraźnię odbiorców, którzy tracą wrażliwość na ludzkie nieszczęście, przyzwyczajają się, że przejawy patologii społecznej są czymś normalnym i powszechnym. Wyjątkowo niebezpieczny jest odbiór przemocy ze strony dzieci, które nie potrafią krytycznie ocenić sytuacji, ulegają swoistej ekscytacji złem, uczą się agresji i nienawiści, szkolą się w dziedzinie zachowań chuligańskich i przestępczych. Naganne z wychowawczego punktu widzenia jest takie pokazywanie przemocy, które może imponować młodemu człowiekowi i skłaniać go do naśladowania.
- pornografia – zniekształca ona obraz człowieka i redukuje go wyłącznie do sfery ciała, czyniąc „przedmiotem użycia”. Taka sytuacja prowadzi do zafałszowania obrazu miłości, małżeństwa i seksualności człowieka, eliminuje naturalne poczucie wstydu, uzależnia, tworzy zaburzenia w obrębie seksualności, wpływa na wulgaryzowanie zachowań i wzrost przestępczości na tym tle, utrwala postawy egoistyczne, czyni ubogim duchowo.
- propaganda – chodzi tu o np. sterowanie emocjami, posługiwanie się stereotypami, plotką i kamuflażem36) .
   Media posiadają coraz większy wpływ na społeczeństwo i rodziny. Powoduje to wiele negatywnych konsekwencji, mających ścisły związek z wychowaniem:
- osłabienie relacji międzyosobowych (członkowie rodziny żyją obok siebie, a nie ze sobą);
- zaniedbywanie własnych obowiązków (domowych, szkolnych);
- ucieczkę w świat medialny: nierealny, bez wymagań, bez odpowiedzialności, bez norm moralnych;
- zanik dzieciństwa i charakterystycznych dla tego etapu przeżyć i doznań;
- zjawisko „medialnej niańki”, które osłabia oddziaływanie rodziców;
- „mediatyzację” życia rodzinnego;
- zmiany w psychice odbiorców: stany lękowe, nadpobudliwość, zobojętnienie na ból, cierpienie i nieszczęście innych ludzi”37) .

   Z pewnością trudno wyobrazić sobie współczesny świat bez mediów, jednak
od umiejętnego korzystania z nich zależy przyszłość kolejnych pokoleń. Należy to mieć na uwadze w procesie wychowania młodego człowieka.

5. Uzależnienia dzieci i młodzieży
   Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje uzależnienie jako „psychiczny i fizyczny stan wynikający z interakcji między żywym organizmem a substancją chemiczną (alkoholem, nikotyną, lekami, narkotykami). Charakteryzuje się on zmianami zachowania i innymi reakcjami, do których należy konieczność przyjmowania danej substancji w sposób ciągły lub okresowy, w celu doświadczenia jej wpływu na psychikę lub uniknięcia przykrych objawów towarzyszących brakowi substancji”38) . Uzależnienia rozwijające się w młodym wieku hamują rozwój emocjonalny i opóźniają dojrzewanie, wpływają na patologię życia i często spychają w kręgi przestępczości. Potęgowanie się uzależnień wynika z faktu, że jedno uzależnienie pociąga za sobą następne. Ciekawość młodego człowieka jest bowiem tak wielka, że skłania go do próbowania wszystkiego, zwłaszcza tego, co zabronione. Wśród najczęstszych uzależnień należałoby zwrócić uwagę na: uzależnienie od nikotyny, uzależnienie od alkoholu, uzależnienie od narkotyków i środków toksycznych.
   Przeprowadzone kilka lat temu badania dowodzą, że najliczniej młodociani uzależniają się od nikotyny w wieku 12-16 lat, natomiast ogółem uzależnionych jest prawie 30% uczniów. Z kolei inicjacja spożywania napojów alkoholowych zaczyna się bardzo wcześnie (nawet dzieci ok. 10 roku życia potrafią sięgać po alkohol, częściej są to chłopcy). Uzależnienie od narkotyków i środków toksycznych pojawia się zazwyczaj po niedługim okresie zażywania środków odurzających, bo nawet po kilkakrotnym ich zażyciu. Jest to zależność psychiczna. Dopiero potem pojawia się zależność fizyczna. Dzieje się to wówczas, gdy trucizna wchodzi w procesy biologiczne organizmu do tego stopnia, że w sytuacji jej braku następuje stan głodu, który objawia się poważnymi zaburzeniami organicznymi i psychopatycznymi, zwanymi syndromami uzależnienia i abstynencji. Wtedy pojawia się pilna potrzeba zaopatrzenia się w narkotyk za wszelką cenę, łącznie z ciężkimi przestępstwami.
   Biorąc pod uwagę łatwość dostępu do wspomnianych środków uzależniających, należy pamiętać, że jest to poważne wyzwanie dla współczesnych środowisk wychowawczych.

Zakończenie
   Tytułem zakończenia i swoistego podsumowania posłużę się wywiadem, który swego czasu miał miejsce w programie „Early Show” z Anną Graham, córką Billy Grahama (znaczącej postaci kościoła protestanckiego). Ten wywiad jest dostępny w różnych wariantach (odsłonach) na wielu stronach internetowych39) .
   Pani Annie Graham zadano pytanie, które na tamtym etapie rodziło się wśród wielu Amerykanów: „Jak Bóg mógł dopuścić do czegoś tak okropnego, jak wydarzenie z 11 września 2001 roku na Manhattanie, w centrum biznesowym i administracyjnym miasta Nowy Jork?”. I wtedy Anna Graham odpowiedziała przytomnie: „Wydaje mi się, że BÓG był prawdziwie smutny tym, co się wydarzyło na Manhattanie... na równi z nami, lub jeszcze bardziej! Był obecny! Jednak od wielu lat nieustannie mówimy Bogu, by nie interweniował w naszych wyborach, chcieliśmy, by odsunął się całkowicie z naszego życia. Bóg został w ten sposób wypchany poza obręb całego naszego społeczeństwa – zmuszono Go do całkowitego wycofania się, odejścia na bok. Jak więc możemy oczekiwać Jego błogosławieństwa czy szczególnej opieki, jeżeli dajemy mu jasno do zrozumienia, że ma nie wchodzić w nasze sprawy?
   Najpierw zaczęto mówić o niestosowności modlitwy w szkołach amerykańskich, modlitwy, którą niegdyś tradycyjnie odmawiano. Zgodziliśmy się na to. Następnie ktoś wspomniał o tym, że byłoby lepiej, gdyby nie czytano Biblii w szkołach... Biblii, która nakazuje nie zabijać, nie kraść, kochać bliźniego jak siebie samego. Zgodziliśmy się z tym... Zaraz potem naukowiec – Benjamin Spock zaczął zachęcać do niekarania dzieci, gdy ich zachowanie jest niewłaściwe. Twierdził bowiem, iż karząc dzieci, skrzywiamy ich formację
i osobowość, a ich mniemanie o sobie może zostać zachwiane (trochę później syn dr. Spock’a popełnił samobójstwo!). A my na to z zachwytem odpowiedzieliśmy: „Fachowiec! Wie, co mówi”. I zgodziliśmy się na to!
   Później ktoś stwierdził, że żaden z nauczycieli czy dyrektorów nie ma prawa nakładać jakiejkolwiek dyscypliny, nawet przy złym zachowaniu dziecka. Zdecydowano wtedy, że żaden nauczyciel nie będzie miał prawa ‘dotknąć’ dziecka. I z tym się zgodziliśmy...
   Wtedy też ktoś zasugerował społeczeństwu, aby pozwolić młodym dziewczynom na legalną aborcję, jeżeli tylko taka ich wola. Niech nie mówią o tym swoim rodzicom. Przyjęliśmy ten pomysł, nie kwestionując go nawet! Niektórzy politycy orzekli, że zupełnie nieważne jest to, co każdy z nas robi w sferze prywatnej – byleby tylko nie zaniedbywał obowiązków zawodowych.
   Rzucono potem hasło w sprawie wydawania pornograficznych czasopism, że jest to zupełnie zdrowa rzecz – proste podziwianie piękna ciała żeńskiego! Nazwano to wręcz „artystyczną ekspresją”. I z tym się zgodziliśmy! A później powiedziano: „Chodźmy! będziemy kręcić show w TV... i filmy, które promowałyby profanacje, przemoc, sex... – pobrudźmy miłość, pokażmy, że prawdziwa, odpowiedzialna, wierna, uczciwa relacja z kimkolwiek jest niemożliwa – jest poza modą! Nagrajmy muzykę, która zachęcałaby do gwałtu, narkotyków, morderstwa, samobójstwa, relacji z Szatanem! Rzekliśmy: To tylko takie małe odgałęzienie i nie ma żadnych skutków ubocznych. Nikt tego nie bierze tak naprawdę na poważnie... niech grają, niech nagrywają...
   Jeszcze raz wszystko wytłumaczyliśmy wolnością słowa.... A teraz zadajemy sobie pytanie o to, dlaczego nasze dzieci nie mają sumienia? Dlaczego nie rozróżniają dobra od zła, zachowania właściwego od błędnego, dlaczego nie przeszkadza im zabijanie ludzi – zarówno nieznajomych, jak i własnych kolegów z klasy, krewnych... czy nawet samych siebie. Ameryka się dziwi??? Najprawdopodobniej, gdybyśmy przeanalizowali to wszystko bardzo poważnie, stałoby się to zrozumiałe. Zbieramy to, co zasialiśmy!!!
   Kiedy to mówię, to nie po to, by publicznie krytykować Amerykę. Czynię to bardziej w tym celu, aby sformułować pytanie: Czy w naszym polskim modelu wychowania katolickiego nie stajemy się coraz bardziej podobni do tego, co zostało wypowiedziane w przytoczonym wywiadzie.
   Nie rozwiążemy dziś wszystkich problemów związanych z wychowaniem. I nie o to chodzi. Clive Staples Lewis, mówiąc o rozwoju człowieka, używa obrazu pieszej górskiej wędrówki. Często jest tak, że stojąc na górskim szczycie, widzimy na wprost cel, do którego musimy dojść. Wydaje się, że to jest bardzo bliski punkt. Tymczasem, gdybyśmy tam chcieli dojść na skróty, na przełaj, pewnie nie przeżylibyśmy tej drogi. Trzeba iść drogą, która układa się w serpentyny i bardzo często na poszczególnych etapach tej drogi tak naprawdę oddalamy się od celu. Jedyną możliwością osiągnięcia punktu docelowego jest kroczenie wyznaczoną drogą, która układa się w serpentyny, są na niej różne zakręty. Raz oddalamy się od celu, by potem do niego dotrzeć. Może pojawić się zniechęcenie. Przecież ten punkt jest tak blisko, dlaczego mam iść w przeciwnym kierunku? To genialne ukazanie tego, czym jest wychowanie. To droga, w której niedopuszczalne są skróty.
   Myśląc o konieczności integralnego wychowania młodego pokolenia, pamiętajmy dziś o naszej Ojczyźnie i polskiej szkole, o dzieciach i młodzieży oraz o rodzinach. Wychowujmy do wartości! Przekazujmy młodym wiarę, uczmy kochać Pana Boga i drugiego człowieka. Przekazujmy miłość do Ojczyzny, szacunek dla krzyża, dla chleba powszedniego, nie zapominajmy o wartościach duchowych.
   Przypominają się znane słowa: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. To również zadanie dla nas.

■ Bp Marek Mendyk – poszerzona (przekazana przez autora) wersja tekstu wykładu wygłoszonego w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 dnia 17.12.2015.


1) J. Niewęgłowski. Wychowanie chrześcijańskie. W: Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku. T. 7. Red. T. Pilch. Warszawa 2008 s. 332.
2)A. M. de Tchorzewski. Wychowanie. W: Tamże s. 319.
3)Tamże.
4)Benedykt XVI. List do diecezji rzymskiej o pilnej potrzebie wychowania. „L’Osservatore Romano (wydanie polskie) 2008 nr 4 s. 4.
5)Wnikliwe ujęcie zagadnienia ponowoczesności oraz zasad wychowania w tego typu kulturze odnaleźć można w opracowaniu ks. Marka Dziewieckiego. Zob. M. Dziewiecki. Wychowanie w dobie ponowoczesności. Kielce 2002.
6)M. Dziewiecki. Kościół i młodzież w ponowoczesności. „Życie Konsekrowane” 104:2013 nr 6 s. 43.
7)V. Andreoli. Oczekiwanie i nadzieja. Tłum. P. Borkowski. „Społeczeństwo” 2008 nr 3 s. 400.
8)J. Zimny. Edukator i pedagog w szkole katolickiej. „Pedagogika katolicka” 2007 nr 1 s. 69.
9)R. Sieroń. Model wychowania chrześcijańskiego według Świętego Pawła Apostoła. Sandomierz 2007 s. 101.
10)Wytyczne Konferencji Episkopatu Polski. W: Pedagogia na dziś. Red. J. Zimny. Stalowa Wola-Rużomberok 2007 s. 530.
11)S. Możdżeń. Problemy wychowania w listach pasterskich Episkopatu Polski w czasach ofensywy ideologicznej komunistycznej[i]. „Pedagogika katolicka” 2007 nr 1 s. 37.
12)J. Zimny. [i]Od redakcji
. „Pedagogika katolicka” 2007 nr 1 s. 5.
13)J. Zimny. Edukator i pedagog w szkole katolickiej. „Pedagogika katolicka” 2007 nr 1 s. 72.
14)Tamże.
15)Zob. Kadra Realizatorów Ogólnopolskiej Strategii Promocji Rodziny. Gender cywilizacja śmierci. Historia ideologii gender, jej twórcy, podstawowe założenia ideologii gender oraz próby jej wdrażania w Polsce. Warszawa-Legnica 2013 s. 13.
16)Por. Tamże s. 29.
17)Por. Tamże s. 29.
18)Por. Tamże s. 29-30.
19)Zob. Tamże s. 38.
20)Zob. Tamże s. 31.
21)Zob. Tamże s. 32.
22)Zob. Tamże s. 35-36.
23)G. Kuby. Globalna rewolucja seksualna. Likwidacja wolności w imię wolności. Tłum. D. Jankowska, J. Serafin. Kraków 2013 s. 159.
24)Tamże.
25)B. Dobek-Ostrowska. Podstawy komunikowania społecznego. Wrocław 2004 s. 13.
26)B. Skowroński. Internet i związane z nim zagrożenia w opinii gimnazjalistów oraz ich rodziców. „Seminare” 2013. T. 33 s. 222.
27)Por. Tamże.
28)Tamże.
29)Por. M. Wyrostkiewicz. W sieci niebezpieczeństw. W: W poszukiwaniu nowych metod katechetycznych. Red. H. Słotwińska. Lublin 2006 s. 310.
30)Jan Paweł II. Orędzie na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu 1981.
31)Por. I. Ulfik-Jaworska. Czy gry komputerowe mogą być niebezpieczne? „Wychowawca” 2002 nr 1 s. 12-15.
32)Por. K. Young, P. Klausing OSF. Uwolnić się z sieci. Uzależnienie od Internetu. Katowice 2009 s. 69.
33)G. Łuszczak. Kulturowy i edukacyjny wymiar mediów. W: Pedagogika wiary. Książka dedykowana księdzu profesorowi Zbigniewowi Markowi SJ w 60. rocznicę urodzin i 35. rocznicę kapłaństwa. Red. A. Hajduk, J. Mółka. Kraków 2007 s. 193. Por. A. Lepa. Pedagogika mass mediów. Łódź 2000 s. 100.
34)R. Kapuściński. Autoportret reportera[i]. Kraków 2003 s. 107.
35)Por. Tamże s. 198.
36)Por. R. Chałupniak. [i]Wychowanie do cywilizacji miłości a „mediokracja”
. „Katecheta” 52:2008 nr 7-8 s. 96.
37)Por. T. Reroń. Mass media – koń trojański w procesie wychowania w rodzinie. W: Ku cywilizacji miłości. Pokłosie IX Dolnośląskiego Festiwalu Nauki na Papieskim Wydziale Teologicznym 14-21 września 2006 roku. Red. W. Wenz. Wrocław 2006 s. 128-138.
38) J. Śledzianowski. Uzależnienia dzieci i młodzieży. W: [i]Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku. T. 6. Red. T. Pilch. Warszawa 2007 s. 1183.
39)Zob. np. http://orzechowo.wiara.pl/rekolekcje_wielkopostne05_04.html [dostęp: 15.01.2014].

(c) 2006-2016 http://www.dlp90.pl